piątek, 5 października 2012

~Rozdział 12



Było mi bardzo smutno..
Zdradziłam Jay'a ..
On mnie też .. 
Nie rozumiem tego..
Czemu on mi to zrobił..? Czemu ja mu to zrobiłam..?!
Dalej go kocham.. Tak strasznie kocham..
Łzy same zaczęły mi napływać do oczu..
Włożyłam słuchawki i puściłam na fulla muzykę.
Ahh jak ja kocham ten stan..^^
Teraz leci Emsi-Przyjaciele:
"Każdy z nas wybrał stronę, w którą chce podążać,
Każdy z nas wybrał i nie chce się oglądać,
Nie potrafię przeprosić, że kocham Cię tak mocno,
Beztrosko tak mocno, że chce kochać Cię na nowo,
Przyjaźń jak diament szlifowaliśmy wzajemnie
Wspólne spacery i pytanie co u Ciebie,
Dzisiaj kasuję numer, nie potrafię już zadzwonić
Nie potrafię zapytać, przytulić,
Po co mam więc gonić"

Ahh.. to mnie odpręża..
Ale przez kolejne słowa przebija się trzaskanie do moich drzwi.
-Ash !!-krzyczał Tom.
-Otwarte..-szepnęłam.
Tom wszedł do pokoju.
-Co chcesz..?-powiedziałam sucho..-Słucham muzyki..
-Przepraszam ..Królewno! Ale musisz coś jeść wiesz?
-Nic nie muszę..-odburknęłam.
Tom podszedł do mnie złapał za ręce i postawił do pionu.
Po czym wziął mnie na ręce.
-Co ty kurna robisz..? -powiedziałam niewzruszona.
-Niosę ?
Tomek zaniósł mnie do kuchni i usadził na krześle po czym podał mi jajecznice.
-Zjedz proszę..
-Nie chce!-powiedziałam jak obrażony bachor.
-Jedz to szczylu ,albo sam ci to wepchne do ust!-wybuchł Tom.
Zaśmiałam się pod nosem i odpowiedziałam krótko:
-Dobrze Tatusiu-i zrobiłam minę grzecznej "córeczki"
-No i tak ma być !-powiedział z uśmiechem Tom.
Posłusznie zjadłam śniadanie po czym udałam się szybko do pokoju. Znów włączyłam muzykę.
Zaczęło lecieć Warzone.. Poryczałam się ,a ze zmęczenia usnęłam.
Obudziłam się.. Właśnie ? Która godzina? Sięgnęłam po telefon.
Była 3 w nocy.
-Ja pieprze! Spałam 13 godzin !!-pomyślałam i rzuciłam głową na poduszkę.
Moja zapłakana twarz była cała zapuchnięta,a usta po chwili straciły dopływ tlenu więc posłusznie wstałam i zeszłam na dół.
Otworzyłam lodówkę.
-Pierdole nic nie ma .. Zrobię sobię głodówkę -,- -pomyślałam.
Zerknęłam do barku.
Ohh tak ! Barek chłopcy zawsze mieli pełny !^^
Wzięłam Jack'a Danielsa ..
Otworzyłam go i już miałam brać szklanke ,ale stwierdziłam..
-Pieprzyć szklanke!Pije z gwintu ;x
Wypiłam.. chwila ile ja już wypiłam ?! Ahh tak całą butelkę ..
-Wziąć Piwko czy nie? Wziąć czy nie?.. Bioree!
Zalana jak głupia powoli zaczęłam toczyć się do kanapy.
Z bananem na ryju trzymam w jednej ręce chusteczki a w drugiej piwo..
Staczam się na dno..
Ale pieprzyć to ! Poczucie winy zabije kolejnym piwem!
Popatrzałam na okno..
Tak robiło się coraaaz jaśniej!
-Która jest godzina ..-wybełkotałam..
Wzięłam do ręki telefon i spojrzałam na ekran.
-SZLAK!-Pomyślałam.-Już jest 6.30..
-Jak Tomuś zobaczy mnie w takim stanie to mam przesrane !!
-No ale kurde..Nie chce mi się spać!.. I co teraz?! Jak nie będę spać ,skapnie się że jestem pod wpływem , hmm to może .. Wybiorę się do parku !
O tak to dobry pomysł ! Napisze mu tylko karteczkę by się nie martwił.
...Okey ! Załatwione , no to idę się ubrać i wychodzę ^^!
Dobraa.. Ubrana no to idziemy !
Szłam ulicami Paryżu..
Jak zawsze pełno ludzi śpieszących się do pracy..
Przystanęłam przy ławce w parku.
Siadłam w siadzie skrzyżnym w szarej bluzie i kapturem na głowie założyłam słuchawki
I włączyłam muzykę <3
„Gdy ostatni raz ją widział to czas pędził tak bez przeszkód ,
I zostawił mu tą zwrote na krawędzi tego zmierzchu” <3
Boże.. nigdy nie byłam fanką Rapu , ale się zakochałam ..
Huczuhucz jest świetny , boże jak można grzeszyć taką zajebistością !? O.o
Nagle obok mnie przeszedł jakiś chłopak ..
Stanął i zaczął się mnie przyglądać.
Zdjęłam słuchawki i spytałam:
-Czego się gapisz? -.-
-Nie często widuje tu tak młode laski , które już o tak wczesnej godzinie są pijane i śpiewają, a raczej drą się na całe gardło-powiedział nieznajomy po czym się uśmiechnął.
-Ehh trudno-.- -odburknęłam.
-Mogę się przysiąść?
-Niee?
-Dziękuję J-powiedział chłopak po czym się przysiadł.
Teraz dokładnie widziałam jak wygląda.
Był wysokim brunetem o szmaragdowych oczach.
Awwww *_________________*
Widziałam , że ukradkiem się na mnie patrzy.
Wyciągnął książkę i zaczął czytać.
Siedzieliśmy tak chyba z 15 min. W końcu chłopak nie wytrzymał.
-Co tam słuchasz?!-uśmiechnięty zapytał.
-Huczuhucz Bezsilność.
-Daj posłuuuchać!
Podałam chłopakowi słuchawkę a on ją założył i po przesłuchaniu do końca rzekł:
-Niezły kawałek!
-Wiem..-powiedziałam sucho.
-Jak masz na imię ?-powiedział ciągle się uśmiechając.
-Ashley, ale mów do mnie Ash. A ty?
-Brian.. Ashley.. hmm interesujące imię.
-Yhm bardzo..-powiedziałam niewzruszona.
-Więc.. co tak młoda dama robi tu tak wcześnie i tak pachnąca alkoholem?
-Gówno cie to obchodzi !-syknęłam.
-Mów .. możesz mi zaufać..
-To może ty powiedz pierwszy..
-Okey!A więc. Moi rodzice się kłócą , mój brat wyzywa mnie od pedałów , w domu nie mam życia , brat mnie bije .. Wiem dla ciebie to może dziecinne , że się bijemy , ale on po prostu mnie bije jak jest pijany czyli .. zawsze? .. I jak widzę dziewczynę taką jak ty jest niezbyt trzeźwa coś mnie kłuje w sercu.. wiec dlaczego jesteś w takim stanie?!-powiedział Brian z wyrzutem.
-Ehh mój chłopak już raz mnie zdradził ,ale pomimo tego dalej jesteśmy razem wszystko pięknie ładnie , ale on wyjechał z resztą kolegów i zostałam w domu z jednym z nich i teraz ja go zdradziłam.. a sama się dowiedziałam , że on znów mnie zdradził .. Czuje się jak dziwka..
Upiłam się jak świnia .. Piłam od 3 do 6.. Kocham go dalej , ale ja po prostu nie wiem co mam robić już sama ..
-Ehh tak mi przykro..-powiedział Brian i przytulił mnie mocno.
Tak pięknie pachniał *-*! Był taki słodki.
-Chodź przejdziemy się!-powiedział po czym pociągnął mnie za rękę.
Szłam tak z Brian’em i gadaliśmy o wszystkim..
Był bardzo miły.Dowiedziałam się , że ma 20 lat ..
Hmm .. o rok starszy Nice ^^
Wymieniliśmy się numerami.
-Na pewno zadzwonie!-powiedział Brain z uśmiechem na twarzy , pocałował mnie w policzek i odszedł.
-Ehh coś czuję , że jak wrócę do domu to będę mieć kłopoty x.x-pomyślałam.
Była już 8.
-Już jestem Tato!-krzyknęłam na cały głos.
Weszłam do salonu.
W nim siedział Tom z miną mówiącą wszystko za siebie.
-Będzie wykład..-pomyślałam.
-Gdzieś ty się kurna podziewała ?!
-Napisałam ci kartkę -,-!
-Ahh tak? Nie napisałaś kiedy wracasz ani nic ! Chwilka chwilka czy ja dobrze czuję?
Ależ oczywiście .! Upiłaś się!
-Wcale nie..-powiedziałam ..
-No nie !Przecież to krasnoludki zostawiły koło sofy 10 piw i 1 butelkę whisky !
-Za pewne ^^!
-Nie wkurzaj mnie !
-Dobra spadam ! Nie musze tego wysłuchiwać..
Nie jesteś moim ojcem !
-Gdybym był , nie wychowałbym cię na takiego człowieka..
-Eh dzięki , widze jak mnie „wszyscy kochacie”... Pa!
-Gdzie się wybierasz?
-Nie wiem.. Najdalej stąd , a i przeproś za mnie Nathanka , że zostawiam go samego z takimi debilami !
Wzięłam torbę i wybiegłam..
Zaczęłam biec.
Zalana łzami biegłam przed siebie.
By być najdalej od nich , od tego domu i wspomnień.

W końcu napisałam ; oo 3 dniowa praca chyba się opłaciła? ;3 Powiem skromnie , że mi się nawet podoba J Ale sami oceńcie <3 a teraz idę myć łazienkę o zgrozo ; oo Dedykacja dla Tynyy <3! Dziękuję również przy nowym rekordzie 10 kom. :))! Życzcie mi powodzenia Baaay <3                             

                                                              Wasza Tuśkaa.<3

wtorek, 2 października 2012

~Rozdział 11



Tak.. Był to Bardzo , ale to BARDZO ! ciekawy tydzień ..Serio?Nie ! Kłamałam ;D


Tom powoli zaczął zbliżać się do mnie..
W moich oczach było zakłopotanie i smutek ..
Stanął przede mną i po chwili na swojej twarzy poczułam jego ciepły oddech.. Ten jego piękny zapach ..
Był dla mnie jak.. no na prawde jak Brat .. nie dlatego , ze był podobny do Micha , bo nie był , ale czułam się jak jego młodsza siostrzyczka , którą on zawsze broni i nie pozwoli by coś złego jej się stało..
Tom powoli zbliżał swoje usta do moich.. Widział zakłopotanie..Przerwał!
-Nie ! Nie moge tego zrobić ! Ani tobie , ani Jay'owi , chodź to kretyn , że zdradził znów tak piękną dziewczynę !
-J-j-jak to .. Znów !?
-Ehh ten kretyn przelizał się nie dawno z taką laską na imprezie.. Przepraszam ! Nie powinienem ci o tym mówić ! Jestem głupi!-Tomek zanurzył swoją zapłakaną twarz w rękach.
-Nie jesteś głupi .. Jesteś wspaniały..-podniosłam jego podbródek lekko w swoją stronę i dałam niewinnego buziaka w usta i leciutko wyszeptał..
-Kocham cię..
Nagle do oczu napłynęły mi łzy.
-Kocie .. Już wszystko dobrze, rozumiesz?Juz wszystko bedzie okey..
-Nic nie bedzie okey Tom.. Ja..Ja nie chcę by The Wanted rozpadło się przeze mnie ..
-Nie rozpadnie..
-Czyżby?! Chodze z Jay'em nagle z nim zrywam.. i zaczynam chodzić z tobą .. Dochodzi do kłótni. Nathan bedzie zazdrosny ponieważ prawie przypłacił to życiem , że wolałam Jay'a od niego ,a tu nagle przeżuciłam się na ciebie.. Czuje się jak dziwka .. Tak jak to określił Charry .. Jestem suką i tyle..Lepiej by było gdybyście mnie nie poznali..
Tom nic na to nie odpowiedział ..
Poszłam do siebie do pokoju..i szczerze ? siedziałam tam z 4 dni .. do przyjazdu chłopaków zostały 2 dni..
Wychodziłam z pokoju tylko wtedy, gdy Tom spał.. Np.do łazienki albo po jedzenie i picie ..
On ciagle pukał do mnie i kazał otworzyć lecz ja , ja tego nie chciałam..Po prostu nie chciałam z nim gadać !
Leżałam właśnie na łóżku wsłuchując się w Lie to Me.. Ohh tak bardzo to opisywało to co czuje ..
Zaczęłam sobie podśpiewywać..
Nagle zmieniłam repertuar.. Teraz w moich słuchawkach bębnił rap.. Huczuhucz-Gdyby nie To.. Tak to dodawało mi sił zaczęłam śpiewać tekst tej pięknej piosenki:


"I kiedyś to zrobię,więc przygotuj się na dłonie we krwi,
I próbując złapać oddech powiem "kocham cię"
Ostatni raz już Tobie,rozwiąże problem
Co dzień o to jutro się boję,

Mam pistolet , dwa naboje i nas dwoje" <3

Kochałam ten ostatni wers.. Był piękny.. Taki taki.. MAGICZNY !
-Ashley błagam cię .. otwórz!-krzyczał Tom , chyba był pijany !
Nie odezwałam się ani słowem..
Nagle usłyszałam odchodzące kroki..
-Uff..-pomyślałam.
Ale po chwili usłyszałam wielki huk !
Szybko otworzyłam drzwi i wybiegłam z pokoju.
-Tom..-powiedziałam cicho..
-TOOM !!!!-już krzyknęłam.
-Ałć!!-wykrzyczał Tom.
-Ten dekiel żyje! Chwała Bogu !!-wykrzyczałam z ulgą.
Zbiegłam po schodach i zobaczyłam pod nimi Tom'a leżącego na ziemi.
-Porąbało cię ?!
-Przepraszam..potknąłem się!
-Ehh debil..
Podeszłam do niego i próbowałam pomóc mu wstać.Lecz na marne.
Tom przewrócił się ze mną na ziemie i z piskiem uderzyłam głową o ziemię.
Na chwilę przed oczami zjawiły się mroczki.. a potem czarność.. Słyszałam już tylko krzyki Tom'a,kóre z każdą sekundą uciszały się..
Ogarnęła mnie błogość.. Miałam przed oczami wizerunek mamy taty i brata.
Byli tacy szczęśliwi..
Uśmiechali się do mnie i zachęcająco machali do mnie rękoma bym do nich podeszła..
Podchodziłam coraz bliżej i bliżej gdy nagle,ich miny zrobiły się smutne..Hmm może nie tyle co smutna , ale rozczarowane i złe.
Nagle Michael wyciągnął jakby broń z kieszeni i wycelował w moją twarz..
-Dlaczego mi to robicie?!-spytałam ..
Oni nie odpowiadali tylko jakby .. śmiali się.. Wyśmiewali mnie..Nagle Michael wystrzelił ..
Krew zaczęła mi napływać do ust.. zaczęłam się krztusić..
Teraz oczy zaszły mi krwią...
Było to dość dziwne uczucie..
Nagle obudziłam się w ramionach Tom'a.
-Boże ! Ty żyjesz!!-powiedział , po czym przytulił się do mnie czule.
Zaczęłam drżeć cała ze strachu..
-Tom ..źle się czuję..
-Tak jasne już..-Tomuś wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju po czym położył do łóżka i okrył pierzyną.
-Przyniosę ci zaraz herbaty ..
Po chwili wrócił..
-Dziękuję -uśmiechnęłam się.
-Nie ma sprawy kocie-również się uśmiechnął i pocałował lekko w usta.
Nagle ten całus przerodził się w namiętny pocałunek.
Nasze języki tańczyły ze sobą.
Czułam się niesamowicie..
Powoli wstałam z pod pierzyny ..I uklękłam obok Tom'a.
On powoli zaczął ściągać moją bluzkę..Ja dosłownie zdarłam jego koszulę z klaty i rzuciłam gdzieś za siebie.
Zaczęłam rozpinać jego spodnie co przyszło mi z łatwością.
Tom został w samych bokserkach.
On również ściągnął moje spodnie i rzucił obok.
Stresowałam się troche..
-Spokojnie Ash.. będę delikatny obiecuję..-szepnął mi do ucha.
Byliśmy już bez bielizny.
Tom całował mój dekolt , a ja wtopiłam moje ręce w jego włosy.
Nagle Tom we mnie wszedł.
Zaczęłam krzyczeć z rozkoszy!
Mogłam to robić , w końcu nikogo nie było w domu !
-Tom nie przestawaj !-znów krzyczałam.
Nagle Tom przyśpieszył.Było nam dobrze..
Gdy już doszliśmy Tom położył się obok mnie i namiętnie pocałował.
-Kocham cię..-znów wyszeptał.
A ja znów poczułam ten cholerny ból.. Chodź Jay mnie zranił, dalej go kochałam.. Zrobiłabym wszystko jednak by być z nim.. przy nim.. Był taki opiekuńczy , zabawny..
-Tom.. przepraszam cię, ja nie czuje tego samego ..
-Wiem.. Przepraszam , że to zrobiłem.. Jeżeli wyjawisz to Jay'owi , a on cię zostawi , wiedz , że mu nakopie do dupy i przemówię do rozsądku , ponieważ jesteś wspaniała.. Już wiem dlaczego Jay tak bardzo ciebie kocha , a Nathanowi od razu się spodobałaś..Jay umie wybierać laski..-uśmiechnął się Tom.
-Dziękuję , że mnie rozumiesz..-po czym pocałowałam go w policzek.

------------------------------------------------------------------------------------------------
Booże co za beznadzieja ; oo Wgl .. Dobra nie ważne ja nic nie mówiłam xd Same oceńcie :pp
Jeszcze raz przepraszam , że takie denne , ale pisałam pod wpływem emocji tzw. straszna sytuacja rodzinna :c Mam nadzieję ,że aż tak bardzo was nie zawiodłam..
Naraska <3

                                                                 Wasza Tuśkaa <3.







sobota, 29 września 2012

~Rozdział 10


Tak .. Był to niestety Charry i Sheer.
Przeszły mnie ciarki na ich widok ..
Popatrzałam błagalnym wzrokiem na Jay’a by coś z nimi .. zrobił !?
-Hej Ash!-powiedziała z uśmiechem Sheer i rzuciła mi się na szyję.
„Zrzuciłam” ja z siebie i popatrzałam wzrokiem zabójcy na Charry’ego.
-Po co tu przyszliście ?!-spytałam.
-Chciałem cię tylko powiadomić , że przepraszam , żebyś nie miała mi tego za złe .. Jestem okropny tak wiem wieem . ale proszę cię wybacz mi !!!!! Nie mogłem przez to spać co wtedy zrobiłem po pijaku ..-powiedział Harry.
Spojrzałam na Tom’a jakbym szukała odpowiedzi , a on tylko lekko się do mnie uśmiechnął i już znałam odpowiedź.
-Przyjmuje przeprosiny .. ale i tak nie mam zamiaru jakoś z tobą więcej gadać a tym bardziej z Sheer.
-Ojj kocie .. Ja to zrobiłam dla twojego dobraa.. Widzisz dzięki mnie poznałaś The Wanted i jesteś z Tom’em !! Tak się cieszę !!^^-krzyknęła Sheer.
-Że co , że co !? –krzyknęłam i spojrzałam na Tom’a i Jay’a.
Ja i Loczek byliśmy zdziwieni , a Tomuś udawał zdziwienie , ale chyba się zarumienił.
-Sheer.. Ja nie jestem z Tomem ..-szepnęłam.
-Niee?! Wyglądacie na szczęśliwą parę ! –powiedziała ze zdziwieniem Sheer.-On tak na ciebie patrzyy.. ahh no dobra dobra.. to chwilka masz chłopaka prawda?
-No tak ..
-Jest to jeden z nich?-pokazała palcem na chłopaków.
-Tak.
-Więęęęc jest to .. Ten !-Pokazała na Nathan’a.
-Niee..?
-Niee?! On też wygląda na zakochanego !
-A więc to TEN albo .. TEN !-pokazała na Max’a a potem na Sive.
-Sorry ja mam już dziewczynę !-krzyknął Seev.
-Ej ejj! A ona jest dla mnie jak siostra!-krzyknął Max.
-Czyli chwilka.. To jest twój chłopak ?-pokazała na Jay’a.
-Noo? Tak ! Nie widać ?
-Hmm.. Nie no.. po prostu jakoś tak .. hmm.. Nie widać tej chemii w jego oczach tak jak u Tom’a czy Nathan’a!
-Yhmm.. super .. Czyli twierdzisz , że mniej kocham Ash , od tych bęcwałów suuper !..-powiedział Jay po czym poszedł do siebie.
-Ehh.. dzięki Sheer. Jak zwykle w pore .. Dobra ja spadam , trzymajta się papa.-powiedziałam i pobiegłam do Jay’a , a Harry i Sheer wyszli .
-Jay kocie .. Nie obrażaj się..
Loczuś odwrócił się do mnie plecami założył ręce na ręce i udał Focha..
No suuper teraz mi tylko jeszcze takiego bachora brakowało!-pomyślałam.
Siadłam koło niego i zaczęłam całować po szyi.
Zmierzałam coraz wyżej,aż dotarłam do ust..
Jay lekko się uśmiechnął po czym namiętnie mnie pocałował.
-No słońce i po co było się tak fochać ? Teraz to ja już nastroju nie mam , jak ty się tak fochasz..-powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
Jay się szybko odwrócił i spojrzał na mnie oczami kota ze Sherek’a.
-Ojj no bo wiesz.. Ja cię taak bardzo kocham !-powiedział Jay słodkim głosikiem i się uśmiechnął.
-Nie dzikusie ! .. Miałeś focha no to pff! Już nie mam ochoty ..
-Kuur**!! Pieprze to .. najwyżej pozwiesz mnie o gwałt..-uśmiechnął się chytrze i złapał mnie w pasie.
-Eeee?!Jay puszczaj mnie ... PUSZCZAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAJ!
-Niee kocie.-powiedział loczuś po czym pocałował mnie i powoli zaczął ściągać moją koszulkę.
Byłam już w samej bieliźnie , a Jay w samych bokserkach..
-Jesteś pewny , że tego chcesz.?-spytałam.
-Odkąd cię poznałem !-krzyknął Jay.
Było tak romantycznie gdyby jedno mało alee..
Do pokoju wlazł Tomuś!
-Puka się debilu!-krzyknął Jay.
Ja się tylko lekko uśmiechnęłam.
Tom gdy zobaczył mnie w samej bieliźnie się zaczerwienił i spuścił głowę w dół.
-Oj . przepraszam , nie chciałem was podglądać czy coś..
-Spokojnie Tom , mi to nie przeszkadza , że się na mnie patrzysz-puściłam mu oczko.
Tom z uśmiechem podniósł głowę.
-Ale mi przeszkadza!!Spuszczaj ten łeb na dół i nie wlepiaj gał w moją dziewczynę !
-Ehh .. przyszedłem tu po to by wam powiedzieć , jutro  wyjeżdżamy .. To znaczy Ja zostaję , bo poprosiłem o wolne.Mam dużo na głowie i muszę odpocząc. Okey?
-No spoko stary.. a na ile jedziemy i gdzie jedziemy ?
-Wracacie na tydzień do Londynu.. Na podpisywanie płyt. Wytłumaczcie moją nieobecność chorobą czy cóś okey ?
-No okey okey..Czyli Ash musisz zostać ,bo raczej nie pozwolą mi cie wziąć mała ..-powiedział posmutniały Jay.-Poradzisz sobie z tym pedofilem co nie?-powiedział Loczek po czym spojrzał na Tom’a.
-Pff pedofilem .. Dzięki!-powiedział Tom.
-Masz dbać o moją dziewczynę zrozumiano?!-spytał Jay ,Toma.
-Tak jest!-zasalutował Tom.-A jutro o 6 przyjadą po was furgonetką więc Ash obudź jutro tego Goryla bo znając go zaśpi !
-Haha okey Tomuś –uśmiechnęłam się.
Tom wyszedł , a ja zostałam dalej z Jay’em.
-Too.. na czym skończyliśmy?-powiedział uradowany Jay.
-Na niczym musisz się spakować!
-Ja pieprze...Ja ide spać a ty mnie spakuj kotek okey?-spytał błagająco Loczek.

Rano obudziłam się o 8 o kurde !! Jay zaspał i ja też! Rozejrzałam się po pokoju .. cisza! Nikogo nie było.. Znalazłam tylko kartkę :

Cześć Kochanie <3
Tak wieem .. miałaś mnie obudzić , ale jednak sam wstałem .. Tak słodko spałas :33
Mam nadzieje , ze sobie poradzisz bez swojego mężczyzny? Uważaj na Tom’a jest jakiś podejrzany O.o Kocham cię trzymaj się papa xx.

-Hmm Tom podejrzany ? O.o .. Nawet się ze mną nie pożegnał .. ciul -,- -pomyślałam.
Zeszłam na dół i zastałam tam Tom’a zamyślonego nad gitarą i kartką.
Schowałam się za rogiem i zaczęłam słuchać co tworzy.
Zagrał kilka zwrotek , lecz nagle zaczął grać Warzone ♥ 
-To było piękne..-wyszeptałam do Toma.
-Podsłuchiwalaś mnie ?! Ty niedobra ty ! Ehh dziękuję –powiedział Tomuś po czym podszedł koło mnie i się uśmiechnął.
Chciałam szybko zmienić temat więc palnęłam pierwszą lepszą mysl.
-Emm. Jak z Kalsey?
-Nie wiem ..-burknął TomTom.
-Jak to nie wiesz co się dzieje z twoją dziewczyną ?!
-To nie jest moja dziewczyna..-powiedział posmutniały Tom.
-Ohh .. przykro mi nie wiedziałam ..A co się stało ?
-Eh rzuciłem ją , bo zdaję mi się , że spodobała mi się inna dziewczyna i nie chcę zranić Kelsey. :c
-Ehh rozumiem, mam nadzieję , że ułoży ci się z tą szczęściarą-puściłam mu oko.
-Raczej nie ..
-Czemu?
-Bo tą „szczęściarą” jak to ujęłaś jesteś Ty ..

                       Czyli Jay miał rację.. To będzie tydzień niezłych wrażeń ! ♥

A więc Cześć Miśki Jx Co u was? :* U mnie spoko ♥ Z nagłym napływem „weny” napisałam to coś :3 Jest nas coraz mniej albo więcej ale po prostu ludziom się nie chce komentować X DD Mam nadzieję , że pod tym postem będzie przynajmniej 7 kom. Bo inaczej nie dodam nexta. Liczę na was Naraski papa ♥Zapomniałabym ! WIELKI WIELKI DEDYK DLA MOJEGO MĘŻA GABRYŚKI TO ZNACZY NATHAN'A <333333333333333


                                                                                 Wasza Tuśkaa ♥.

wtorek, 25 września 2012

~Rozdział 9


Max,Tom i Siva popatrzeli na mnie wzrokiem zabójców!Wiedziałem,że to nic dobrego nie wróży..
-Pojebało cię już do reszty?!-wykrzyczał mi w twarz Tom i mocno popchnął na ziemie.
-Po co te nerwy?!Nie zrobiłem nic złego ! ..
-Trzymajcie mnie , bo zaraz go zabije !-wykrzyczał Tom-Jak mogłeś jej to zrobić?!
-Co?! I tak ze sobą nie byliśmy .. - wymamrotałem.-a z resztą coś ty taki narwany?! Nie zdziwiłbym się,gdyby to BabyNath się awanturował !
-Bo..bo-było słychać w jego głosie zakłopotanie-Ona jest jak moja młodsza siostra,którą skrzywdziłeś debilu!
-Ta jasne..Kelsey możesz wciskać takie kity nie mnie !
-Nie jestem już z Kelsey ..-wymruczał ..
-Yhm.. No widzisz ! Więc nie mów,że jest dla ciebie jak młodsza siostra , bo wiedziałem jak się na nią patrzałeś!Czułem się odrzucony..Tak jakby ona bardziej kochała was niż mnie !!
-Emm..-zmieszał się Tom,było widać jakby szczęście w jego oczach.
-To nie prawda!-krzyknął równocześnie Max i Siva.
-Hhaha debile ! Nie jestem ślepy ..
Nagle w Tomie coś pękło! Uderzył mnie z całej siły z pięści.Wziął pustą butelkę po piwie i już miał mi nią przywalić,ale powstrzymał go Max.
-Porąbało was do reszty?!Macie się natychmiast przeprosić!
-Chyba śnisz-syknąłem , po czym udałem się do swojego pokoju.

                                                    *Oczami Ashley*

Dużo myślałam o Jay'u.... Chłopcy poszli już jakieś 15 min. temu..
-Czas się zbierać!-pomyślałam.
Spakowałam się po czym udałam się do chłopaków.Gdy weszłam do domu zauważyłam 4/5 The Wanted .. Oczywiście bez Jay'a..
-Heej słodziaki!Gdzie Jay?Muszę go przeprosić ..
-NO CHYBA MOE! TO TEN SKURWIEL .. będzie przepraszał!..-odezwał się Nathan.
-O co chodzi?-spytałam
-Idź zapytać swojego "kochasia"!-parsknął Seev.
Udałam się do pokoju Loczka,zapukałam, po czym odezwał się jego głos:
-Wynocha!
-No chyba nie!-weszłam z uśmiechem na twarzy,ale od razu go usunęłam ponieważ zobaczyłam w środku skołowanego Jay'a z flaszką w ręce .. Chyba płakał.
-O co tu chodzi ?!-krzyknęłam.
-Coo ty tu robisz ..?!-bełkotał Loczek..
-A co nie cieszysz się?.. Miło .. Wyrwałam się wcześniej , a ty odpowiedz lepiej na moje pytanie..!
Jay zanurzył twarz w rękach i zaczął mi opowiadać historię o Lisie.Byłam zrozpaczona !
-Wiem,skrzywdziłem cię , ale hej! .. Głowa do góry ! Przecież i tak nie byliśmy razem!-powiedział Jay po czym zrobił ironiczny uśmieszek.
-Najpierw Harry teraz ty!Jak mogłeś ?!Zaufałam ci!To,że nie byliśmy razem to tylko twoja wina!
-Przepraszam!Ale jak widziałem jak chłopcy się na ciebie patrzą .. zżerała mnie zazdrość!I chciałem się jakoś zemścić ! Tak wiem jestem głupi ..I wcale nie mówię to pod wpływem wódki..chyba.Zrobię wszystko,słyszysz .. WSZYSTKO ! Byś mi wybaczyła ..
-Jay ja nie..nie wiem .. czy ci znów tak zaufam ..
-Patrz na to!Nigdy nie powiedziałem ci szczerego :Kocham cię prawda?
Jay wyszedł na balkon i zaczął drzeć się na cały głos i przy tym budził Londyn,ponieważ było już późno..
-Nazywam się James McGuinnes i kocham Ashley Hools! Jeżeli mi nie wybaczy to się zastrzelę !-obrócił się i wziął do ręki nie wiadomo skąd sie tam znalazł ..Piostolet!i wymierzył sobie w skroń..
-To jak ..?Wybaczysz takiemu durniowi jak ja?!
Nie zastanawiając się podbiegłam do Loczka wyrwałam mu pistolet z ręki i powiedziałam:
-Jeszcze raz mnie skrzywdzisz , a ja sama cię zastrzelę i zrobie z twoich jaj dzwoneczki!Zrozumiano?
Po tych słowach Jay podniósł mnie do gory i namiętnie pocałował w usta.
-Ash.. Zaufasz jeszcze raz temu seksownemu debilowi,który stoi przed tobą i zostaniesz jego dziewczyną?-spytał nie pewnie Jay po czym seksownie spojrzał na mnie.
-Taak!-Wykrzyczałam z piskiem po czym pocałowałam mojego debila ^^.
-Jay.. o co ci chodziło , z tym ,że niby chłopcy na mnie sie jakoś dziwnie patrzą?
-Nie zauważyłaś tego?1Nath i Tom wlepiają w ciebie gały jak głupki ..
-Kłamiesz!
-No chyba jednak nie księżniczko..-Jay lekko musnął moje usta,ponieważ do pokoju wpadł jak oparzony Tom.
-Boże nic ci sie nie stało Ash? Nic ci nie zrobił?!
-Nie nie .. wszystko dobrze..
-Stary .. przepraszam cię za tamto .. Nie wiem co mi do głowy strzeliło .. Lisa jakby mnie .. zahipnotyzowała ..Już wszystko okey ?
-Ta jasne ! A między wami wszystko dobrze-uśmiechnął się Tom chyba z nadzieją , ze jednak dobrze nie jest.
-Tak jest znakomicie .. Ash została oficjalnie moją dziewczyną!
-To się ..cieszę -powiedział Tom po czym spuścił głowę w dół..
-No ja teeż !-uśmiechnęłam się po czym pocałowałam Jay'a.
-Trzeba to oblać!^^-krzyknął Jay.
-No tak trzeba trzeba ..-powiedział posmutniały Tom.
Zeszliśmy na dół i zobaczyliśmy gości ,których  nie chciałam już nigdy więcej spotkać.
Byli to ..


-------------------------------------------------------------------------------------------
Ahh w końcu napisałam : DD Mam nadzieje , że się spodoba? ;D Mi sie tak średnio :// no ale cóż wy oceńcie <3 ! Coraz więcej mam kom. w tamtym rozdziale rekord 8 :)) Bardzo się ciesze ! Oby tak dalej i jeszcze lepiej ;))

                                                           Tuśkaa <3.



niedziela, 23 września 2012

~Rozdział 8



-Co?!-krzyknął dotąd dość spokojny Jay..
Ja nie odpowiedziałam po prostu zanurzyłam swoje ręce w twarzy i wybuchłam niepochamowanym płaczem..
-Pamiętasz jak mówiłeś mi , że wszystko bedzie dobrze ?! Pamiętasz?! .. Widzisz ! Nic kurwa nie jest dobrze !
Miałam już ochotę stamtąd iść .. Zaczęłam biec w strone łazienki,Jay zauważył to i chciał mnie złapać , ale ja sie nie dałam..Wbiegłam do kabiny i szybko sie zamknęłam.
-Ashley w tej chwili masz mi otworzyć !!
zero odpowiedzi ..
-Ashley słońce ! Błagam cię otwórz !!
Gdy byłam już w kabinie usłyszałam krzyki Jay'a..
Miałam to gdzieś ,więc zaczęłam szperać w mojej torebce .. Szukałam jakiś tabletek .. Tak .. chciałam popełnić samobójstwo po to by w końcu nie robić już nikomu krzywdy ..
Znalazłam jakieś tam przeciwbólowe..
Łyknęłam jedną , 2 ewentualnie 7 ;)
Nagle poczułam , że odlatuje ..

                                                                         *Oczami Jay'a*
Pukałem.. to znaczy Waliłem w drzwi jak opętany !
-ASHLEY KURWA OTWIERAJ TE JEBANE DRZWI !!
Nagle usłyszałem trzask ..
-Ashley odsuń się wywarzam drzwi!
Uderzyłem jednym mocnym kopniakiem drzwi,nagle przyleciał do mnie Max.
Zobaczyliśmy leżącą na ziemi Ash.
-Zawołaj chłopaków i lekarza!!
-Ash skarbie ocknij się !-uderzałem lekko ręką w jej policzko ..
Zacząłem płakać ..Wziąłem ją na ręce ..
Nagle lekarz podszedł do mnie i spytał.
-Co się stało?
-Ona chyba przedawkowała jakiś lek!
-Przeciwbólowy !-krzyknął Seev podnosząc leki z ziemi.
-Dobra musimy jej zrobić szybkie płukanie żołądka !

                                                                            *Jakiś nieokreślony czas później*
Nagle powoli zaczęłam otwierać oczy,ból był przeszywający ..Nad sobą usłyczałam kilka szeptów :
-Ona żyje !!
-Obudziła się !!
Otwarłam całkiem oczy nade mną stali chłopcy , bez Nathan'a ..
-Witaj w świecie żywych !-krzyknął Tom.
-Jak się czujesz ?-spytał Jay
-Ehh , źle ..Ile ja już tu leże ?
-Z 3 tygodnie chyba ?-powiedział niepewnie Max.
-O boże .. Gdzie Nathan ?!
Jay przytulił się do mnie po czym ze smutną minął wyszeptał ..
-Przykro mi ,ale on .. nie żyje..
Myślałam że sama zaraz zejde z tego świata !!
-J-j-jak to ?!Boże tylko nie to !!-buchnęłam płaczem.
Jay zaczął się uśmiechać i lekko mnie pocałował w czoło.
-O co kaman ? ..-spytałam niepewnie ..
-Żartowałam skarbie -uśmiechnął się po czym próbował mnie pocałować ale ja uderzyłam go z liścia.
-Ała ! a to za co?! Tak teraz traktujesz swojego chłopaka !?
-Chłopaka? Od kiedy .. Nie chodzimy ze sobą Jay .. O nic takiego mnie nie prosiłęś a za to bo jesteś chamem ! Ja tu prawie na zawał umarłam a ty sobie żartujesz ?! Może w końcu sie dowiem gdzie on jest ?!
Tom dźwignął 2 palce w górę w znaku że zna odpowiedź i chce mi odpowiedzieć.
-Tak?
-Bo on poszedł ....do łazienki :33
-Tom bożee .. było tak od razu a ja tu zawału doświadczam ..
-Gdyby mi sie coś tało to byś to olała ..-powiedział cicho Jay.
-Co mówiłeś ?-spytałam
-Nie nic nic ..-po czym wykrzywił twarz w grymas .
Nagle do sali wbiegł Nath z uśmiechem na twarzy.
-Nathan !-lrzyknęłam po czym przytuliliśmy się.
-Boże .. Czemu mi to zrobiłaś ?! Tak sie o ciebie martwiłem ..Nigdy tego już nie rób , rozumiesz ?!
Nie odpowiedziałam tylko przytuliłam go mocno i pocałowałam w policzek.
-Awww!Niedźwiadek !!-krzyknął Max po czym pozostałe 3/5 TW sie do mnie przytuliło.
Jay nie .. Patrzał tylko z oburzeniem i w końcu przemówił ..
-Boże rzygać mi sie chce jak tak na was patrze ..!-krzyknął.
-Ale o co ci znów chodzi ?!-krzyknęłam również.
-Nathuś to Nathuś tamto ! Kurwa mam już dosyć ! Czasami mi sie wydaje , że wolisz chłopaków ode mnie!! Ja dostałem w pysk na przywitanie , a Nath i pozostali całusa i przytulanki .. Ehh ..-po raz kolejny krzyknął Jay i wybiegł z sali ..
Zesmutniałam .. Nie wiedziałam o co mu chodzi .. Jakby sie nie zachowywał jak palant to też by dostał całusa .. a tak to po ryju .. Było sobie nie żartować!
-Ej mała nie martw się ..-Powiedział Tom po czym mnie przytulił.
-On tak czasami ma ..-dodał Siva
-Eh .. no ta jasne ..-powiedziałam.
                                                                        *Oczami Jay'a*
Wybiegłem z tego psychiatryka .. Miałem już dość patrzenia na to jak chłopaki migdalą się do mojej dziewczyny ..A z resztą już nie wiem czy to moja dziewczyna ..Szedłem właśnie przez las było około 21.
Powoli robiło się ciemno.Gdy nagle za sobą usłyszałem kroki które szybko sie do mnie zbliżały ..
-Jaay !!!!!!!!!!!!!!!!!!!-usłyszałem krzyki za sobą.
Zobaczyłem jakąś laskę biegnącą w moją stronę wymachując czymś.
-Ehh w końcu cie dogoniłam.Jestem Lisa.
-Em.. Ja Jay ..
-Tak wiem Jay McGuiness -przeczytała z .. chwila chwila ! To był mój paszport!
-Tak tak.. znalazłam go .. Proszę!-dziewczyna oddała mi go.
-Ehh dziękuję.. Moge jakoś ci się odwdzięczyć?-uśmiechnąłem się do niej.
-No nie wiem .. możesz np. zaprosić mnie do siebie na jakąś kawe?
-Jasne chodź!
Gadaliśmy tak długo w końcu dotarliśmy do domu.
Chlopaków jeszcze nie było.
Zaparzyłem kawę i przyniosłem Lisie .
Dalej byłem zły na Ash , ale teraz nią się nie przejmowałem .. Albo mi sie zdaje albo Lis na mnie leci ?! O.o
Mhmm.. szczerze mi też sie spodobała!
W pewnym momencie Lis przerwała moje myśli, powoli zbliżyła się do mnie .. Nasze usta złączyły się w namiętny pocałunek.Gdy nagle do domu wparowali chłopcy! Nosz kurwa.. pomyślałem!
-TY SKURWIELU !!!!!!-Wykrzyczał Max.
-JAK MOGŁEŚ ?!-Darł się Siva.
Tom spojrzał na mnie wzrokiem pt."Już nie żyjesz".
-Wypad !-krzyknął w stronę Lisy
-Przepraszam , ja tylko ..
-Wypieprzaj!-krzyknął Nath
Lisa podała mi karteczkę z numerem telefonu ..
-Zadzwoń ..-spuściła głowę i wyszła ..
Już wtedy wiedziałem że mam przesrane..

-------------------------------------------------------------------------------------------------
A więc 8 rozdział:33 dziękuję wszystkim którzy czytają to badziewie ♥ Mam nadzieje , że aż tak bardzo was nie rozczarowałam? ;)) x Oraz wielkiiii dedyk dla Kassi <33 Która próbowała zrobić wszystko żebym dodała jak najszybciej nexta :33 Dziękuję :]]Do następnego BBY <3
                                                                     
                                                                        Tuśkaa ♥.

poniedziałek, 17 września 2012

~Rozdział 7



Karetka przyjechała od razu.Przez cały czas płakałam.Jay zauważył mój stan.Szybko się do mnie przytulił i powiedział:
-Uspokój się .. proszę cię .. Młody jest dorosły .. Zadba o siebie i wszystko bedzie cacy ..
-Ty chyba nie wiesz o co mi chodzi ! Jay ! .. Po raz kolejny moge stracić kogoś kogo kocham .. Nie wiem co mam robić .. Może dla ciebie bedzie "cacy" ! Dla mnie nie !! Ja sie denerwuje i nie wiem co mam ze sobą robić !! Zrozum mnie ..
-Nie,nie rozumiem .. Jak to "po raz kolejny"? Jak to "kochasz"?! Nie umiem tego zrozumieć !Jesteś taka tajemnicza .. nic o tobie nie wiem ..
-Jedźmy już proszę .. Nie mam ochoty teraz na kłótnie,a tym bardziej na opowiadanie historyjek jak ja to mam źle w życiu okey ?-Podałam Jay'owi kluczyki od auta a sama wyszłam i wsiadłam do niego .
Po chwili Jay dołączył do mnie i w milczeniu pognał do szpitalu za karetką.
Weszliśmy do szpitala.Nie odbyło się od odpędzania dziennikarzy..
Gdy byliśmy już w środku zobaczyłam reszte chłopaków.
-Jak z nim ?!-spytałam.
-Jest w krytycznym stanie ..-wyszeptał Max.
-To wszystko moja wina !! Boże .. błagam cię ! Niech on wyzdrowieje !-zaczęłam płakać i drzeć się na cały szpital.
Tom podszedł do mnie i mnie przytulił ,a ja dalej płakałam i przy okazji odwzajemniłam uścisk.
Siva i Max też się do mnie przytulili.Tylko Jay stał i patrzał na nas z pogardą..
-Już nie płacz proszę-powiedział Siva po czym mnie ścisnął.
-Ehh postaram się dla was.. Dziękuję -lekko się uśmiechnęłam po czym ich znów przytuliłam.
Jay dalej patrzał bez słowa ..
Było mi strasznie smutno , że mój chłopa.. to znaczy .. przyjaciel .. ma moje uczucia .. "gdzieś"..
Podeszłam do niego i wyszeptałam mu do ucha:
-Możemy pogadać ?
On nic nie odpowiedział tylko złapał mnie za rękę i przeprowadził na koniec holu. Usiedliśmy w cichym zakątku (bez skojarzeń zboczeńcy ! ; o xdd)
-O czym chcesz gadać ? ..-odpowiedział bez uczucia , nawet na mnie nie spojrzał..
-Jay popatrz na mnie ..-odwróciłam jego głowę w moją stronę , ale on odruchowo ją odwrócił ..
-Może chciałaś pogadać o tym , że mhm .. np. no nie wiem zastanówmy sie .. KOCHASZ NATHAN'A?!
-Jay to nie tak !!-zaczęłam krzyczeć i płakać jednocześnie..
-A jak ?!
-Kocham go , ale jak brata ! .. -wybuchłam ..
-To .. znaczy ?-Jay troche złagodniał ..
-Kiedyś miałam brata .. Miał na imię Micheal. Kochałam go .. Gdy miałam 15 a on 19 bardzo sie ze sobą zżyliśmy ..Lecz on .. on .. popełnił samobójstwo,Gdy miałam 18 lat ! ! .. Nigdy mu tego nie darowałam ..-łzy pociekły mi po policzkach .. Jay się do mnie przytulił.
-Zrobił to dlatego ponieważ miał problem z narkotykami .. Tak po prostu wziął sobię na koniec życia kilka tabletek .. przepił piwem. Pociął się.. Miał dużo takich śladów na rękach .. Minął już okrągły rok .. Dziś jest jego rocznica śmierci i właśnie tracę kogoś tak podobnego do Mich'a .. Gdyby Nath umarł prze ze mnie nie dałabym sobie rady .. Widzisz te ślady ?!-podciągnęłam rękaw i odwróciłam ręce od wewnętrznej części strony..-Wiesz od czego to jest.. WIESZ?!..
-Od .. ży...ki..-wyszeptał ..
-Nie słyszałam !!
-OD ŻYLETKI KURWA ! ..-krzyknął Jay po czym zanurzył twarz w swoich rękach ..
-No właśnie .. Nie wytrzymałam psychicznie tak samo jak Mich .. Nigdy nie zapomne tej chwili słabości .. jestem tchórzem...
Jay nie zareagował ..dopiero po chwili wziął moją twarz obrócił w swoją stronę. Otarł moje łzy i powiedział 2 magiczne słowa.
-Kocham cię..-po czym mnie pocałował.
Nagle zza rogu wybiegł jak postrzelony Tom.
-SŁUCHAJCIE NATH SIE OBUDZIŁ !!
Spojrzeliśmy na siebie po czym pobiegliśmy za Tomem.
Juz mieliśmy wbiec do Nath'a ale pielęgniarka nam zagordziłą drogę.
-Tetetet! Nikt nie wchodzi ! Chyba że ktoś z was jest rodziną Sykes'a?
Chłopcy spuścili wzrok na ziemie ..
-A przyjaciel sie liczy ? -spytał Max.
-Nie! Tylko rodzina moze wejść,żona,dzieci itd.
Chwilę nad tym myślałam , ale w końcu wypaliłam:
-Jestem żoną Nathana Sykesa! Proszę mnie wpuścić !..
-No chyba że tak ..Zapraszam.
Jay spojrzał na mnie ze smutkiem.. zrobiłam to samo ale posłałam mu buziaka na pocieszenie.
-Nathan skarbie nic ci nie jest ?-spytałam.
-Ashh .. to ty.. Tak samo piękna jak cię zapamiętałem ..
-Nath .. nie przesadzaj .. leżysz tu dopiero jakieś 20 godzin ..
-Tak , ale .. czułem że odpływam .. Myślałem że już nigdy nie obudze się i nie zobaczę twej ślicznej buzi Pyśku..
Nagle wybuchłam płaczem .. Nathan spojrzał na mnie pytająco .. Mich zawsze gdy byłam smutna , gdy byłam mała nazywał mnie Pysiulkiem ..
Nigdy tego nie lubiałam , ale teraz doceniłam jego troski i wszystko ..
Wytłumaczyłam mu wszystko .. a na koniec dodałam:
-Nathan .. bardzo cię kocham , ale jesteś dla mnie jak Michael.. Proszę cię nie zrozum mnie źle .. Mam nadzieje że dalej bedziesz mnie lubiał i wgl .. Nath o resztach sił przytulił się do mnie i pocałował w policzek po czym wyszeptał:
-Mam nadzieje , że nic złego cie już nie spotka.. Jay to super facet mam nadzieje że bedziecie szczęśliwi .. ale mam jedną prośbe ..
-Tak?
-Pamiętaj o mnie ..
Nagle tak po prostu .. jego serce przestało bić ...
-LEKARZA!!!!!!!!!!!!!!
Nagle do sali wparowały pielęgniarki z lekarzami , kazali mi wyjść..
Wszyscy chłopcy zaczeli na mnie patrzeć i drzeć się co sie dzieje ..
Zdążyłam tylko wyszeptać ..
-On .. umiera ..
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Huehuehue a więc .. 7 rozdział :33 witam również nowego czytelnika :Kasiee <3 Nie zabijaj mnie za ten rodz. spokojnie twojemu Nathankowi nic nie grozi ♥A oto Imagine który stworzyła podajże Gosia? Jeżeli nie to przep. za pomyłkę dla Kasi :33 Zawsze przy nim płaczę Jak Kasiunaa <3
Byłaś zwykłą nastolatką. Jak każdy miałaś problemy. Wracałaś od swojego ojca. Rozstali się z twoja mamą trzy lata temu. Oboje bardzo cię kochają i chcą dla ciebie jak najlepiej. Tylko, że jakoś im to wszystko nie wychodzi. Co chwilę są kłótnie gdzie spędzisz kolejny dzień. Czasami masz tego dosyć. Dzisiaj też był taki dzień. Szłaś ulicami Londynu. Myślałaś o wszystkim i o niczym. Pogoda taka jak zazwyczaj. Niebo zachmurzone i powiew chłodnego wiatru. Przechodząc obok mostu zauważyłaś chłopaka w kapturze, stał za barierką. Podeszłaś do niego.
- Dlaczego nie skaczesz ? - spytałaś. Spojrzał na ciebie.
- Zaraz to zrobię. - widziałaś, że bardzo się bał.
- Po cholerę przedłużasz. Im szybciej skoczysz tym mniej cierpienia na ziemi co nie ?
- Zaraz to zrobię.
- Boisz się ?
- Nie. - widziałaś, że trzyma się z całych sił, a jego głos drży.
- Gdybyś się nie bał już dawno byś skoczył. To jest proste. Puszczasz barierkę i lecisz.
- No jestem ciekawy czy takie proste. Stań tutaj i to zrób.
- Ale ja nie chcę się zabijać. Po jaką cholerę miałabym odebrać sobie najważniejszy dar od Boga jakim jest życie ? Mam bardzo dużo problemów jak każdy, ale nie jestem tchórzem. Nie uciekam w inny świat. Myślisz, że tam ci będzie lepiej ? Nie zastanawiałeś się nad tym, że przez samobójstwo wcale nie trafisz do tej lepszej części pozaziemskiego życia ? - chłopak słuchał cię z zaciekawieniem.
- Po cholerę tu przyszłaś? Zostaw mnie i odejdź.
- Nathan i tak nie skoczysz.
- Skąd wiesz, że to ja ?! - spytał zdziwiony.
- No wiesz oglądam telewizje, słuchałam was kiedyś.
- A czemu już nie słuchasz ?
- No, bo po co słuchać czegoś czego niedługo nie będzie. Jak skoczysz to zespół się rozpadnie, albo straci połowę fanów. W końcu The Wanted bez słodkiego Nath'a to nie jest ten sam zespół. A jak bym nadal was słuchała to bym chodziła przyjebana, że tak cudowni chłopcy już nie grają, bo jeden z nich stchórzył.
- Nie jestem tchórzem. Ja po prostu już nie daje rady.
- Tchórzysz. Skoro tak by nie było to byś walczył sam ze sobą i problemami. Myślisz, że niektórzy ludzie nie mają gorzej. Jesteś sławny ludzie cię kochają, uwielbiają, masz kochających rodziców, przyjaciół. Czego chcieć więcej? Podaj mi rękę. - wyciągnęłaś dłoń w jego stronę. Patrzył na ciebie i na nią przez chwilę. Nie wiedział co zrobić. W końcu podał ci dłoń i przeszedł na tę bezpieczną stronę.
- Mogę cię przytulić ? - zapytał.
- Jasne. - rozłożyłaś ramiona i staliście tak przez chwilę.
- Jak masz na imię ?
- Kasia.
- Czyli tak ma na imię mój anioł stróż. - spojrzałaś na niego pytająco. - W końcu pojawiłaś się tutaj i uratowałaś mnie. Inaczej bym skoczył. Dzięki tobie tutaj stoję. Bóg cię przysłał.
- Nie, wpadłam sama. Chciałam sobie z tobą pogadać. Nie jestem żadnym aniołem. Dotykasz mnie. Nie prześwituje. - obkręciłaś się. - widzisz mnie. Nie jestem aniołem. - chłopak zaczął chichotać.
- Chodź ze mną na spacer.
- Czyżby wraca Nath ? Ta słodka 1/5 The Wanted ?
- Dzięki tobie.
Chwycił cię za rękę i poszliście do parku. Chłopak opowiedział ci o swoich problemach. Zaufał ci. Następnie ty opowiedziałaś mu o swoich. Okazało się, że twoje są większe od jego. Chłopak podziwiał cię za to, że masz takie podejście do życia. Odprowadził cię do domu.

Od tamtej pory minęły dwa lata, a ty przez te dwa lata nie miałaś z nim żadnego kontaktu, ale z jednego byłaś szczęśliwa i zadowolona. To właśnie dzięki tobie The Wanted nadal istniało w starym, najlepszym i niepowtarzalnym składzie. Szłaś tym samym mostem. Zauważyłaś kogoś kto przypominał ci Nath'a. Podeszłaś bardzo cicho i powoli.
- Anioł stróż jest od tego by pomagać. - przeszłaś przez barierkę. Patrzył na ciebie zdziwiony.
- Co ty wyprawiasz ?
- Jeśli na prawdę chcesz to zrobić to złap mnie za rękę i skoczymy razem.
- Dlaczego chcesz się zabić ? Przecież byłaś taka dzielna.
- A ty dlaczego chcesz się zabić, bo sobie nie radzisz z problemami. Dokładnie tak jak ja. Tchórzę. Chcę skoczyć bo jestem tchórzem. Robisz to ze mną czy kolejny raz się rozmyślisz ?
- Przez cały czas o tobie myślałem. Gdy jechaliśmy w kolejną trasę, gdy miałem zły humor. Myślałem właśnie o tobie. Dlaczego ktoś taki jak ty mi pomógł. Po co ci to było. Usatysfakcjonowało cię to ? Nie wiem, ale wiem, że jesteś kimś wyjątkowym i powinnaś zostać po tej drugiej stronie. Ty nie jesteś tchórzem.
- Ja jestem najprawdziwszym tchórzem. Następnego dnia po naszym spotkaniu przyszłam tutaj i skoczyłam. Mnie już dawno nie ma Nath. Bóg przysłał mnie tutaj ponownie bym ci pomogła. Byś złapał mnie teraz za rękę i było ci łatwiej wiedząc, że jest obok ciebie ktoś kto jest podobny do ciebie. Ty już nie będziesz szczęśliwy po drugiej stronie barierki. Jesteś tutaj drugi raz. Takim ludziom nie jest dobrze po tamtej stronie. Jeśli nie skoczysz teraz będziesz cierpiał jeszcze bardziej i tutaj wrócisz. - chwycił twoją dłoń.
- Czyli jesteś aniołem ? Moim ? Już cię nie ma ? Ale przecież ja ciebie widzę..
- Nie Nath. Tak ci się tylko wydaje.
- Nie rozumiem jednego. Dlaczego mi pomagałaś, a później sama skoczyłaś. Przecież mówiłaś wtedy takie rzeczy. Czy ja mogę cię teraz uratować? Pozwolisz mi siebie przekonać ?
- Nathan.. mnie już nie ma. Nie można uratować czegoś co nie istnieje. - chłopak miał łzy w oczach.
- Kocham cię. - wypowiedział te słowa i pomogłaś mu przejść przez śmierć. Dzięki tobie ból był mniejszy.


Mam nadzieje że się podobał ? Bo ja go kocham <3 Do następnego ! ;* a ! Komentujcie proszee <3 To dla was kilka sekund a dla mnie tak dużo znaczy :33 Dziękuję i dobranooc <3

czwartek, 13 września 2012

~Rozdział 6


Był to .. Charry ?!?!?!?!?!?!
Co on tu do jasnej ciasnej robi ?!
-Harry co ty tu robisz?!-krzyknęłam z oburzeniem.
-Ehh żadnego cześć ani nic kotku ?-był pijany.
-Kotku ?! Spierdalaj ode mnie ! Nie kocham cie już ! Idź do tej swojej suki ! Chyba że ona też zmądrzała i cie zostawiła.
Jay przyglądał sie naszej "kłótni" i nie odezwał ani słowem.
-Nie nazywaj ją suką !  W końcu to twoja najlepsza przyjaciółka Sheer.
-Ż.. że co prosze ?!?!?!
-Tak dziwko ! Zdradziłem cie z twoją najlepszą przyjaciółeczką ! I co mi teraz zrobisz mhm ?!
-Ona nic.. ale ja moge-powiedział Jay po czym wstał i przywalił mu z pięści w twarz !
Charry skulił się na ziemi,a Jay wybuchnął!
-Nie nazywaj ją dziwką ! Troche szacunku ! A ty dziwkarzu wypierdalaj z mojego domu i idź sie wypłacz swoim przyjacielą z five hujekszyn ! Jak jeszcze raz tu przyjdziesz , albo wyzwiesz Ash .. Nie ręcze za cb .
-Hahahha jeszcze czego ?! Ash to zwykła dziweczka i suka !!
Jay w furii zaczął kopać Harrego z taką siłą , że myślałam że połamie mu żebra.
-Jay skończ proszę !! nie warto !-Krzyczałam z łzami w oczach.
-Oj nie .. Zasłużył na to ! Może mnie i zespół wyzywać,ale nigdy nie pozwole na to by obraził ciebie ..
I znów padały kolejne ciosy ze strony Loczka.
Nagle do pokoju wpadł Nath.
Ehh jeszcze tego mi brakowało =,=
-CO TU SIE DZIEJE ?!-Spojrzał Nath z wytrzeszczem na zakrwawionego Harrego wkurzonego Jay'a i mnie z łzami w oczach ..
-Nie ważne..-powiedziałam.
-Okey ..-odpowiedział po czym zaczął wynosić zakrwawionego Harrego.
Wyrąbał go z domu i wyrzucił za drzwi.Po czym spojrzał na chłopaków oni wciągnięci w serial nie zauważyli że ktoś wszedł do domu i zrobił rozrube.
-Ehh.. kretyni-szepnął Nathan.
Zaczęłam płakać jak opętana .. Jay spojrzał na mnie i z zakrwawionymi dłońmi przytulił sie do mnie.
-Już wszystko bedzie dobrze.. zobaczysz..-powiedział po czym pocałował mnie w czoło.
-Hhaha dobrze?! Sheer to było moja jedyna przyjaciółka której zawsze ufałam bezgranicznie .. gdy moi rodzice umarli jej rodzice mnie przygarnęli gdy miałam 16 lat. Była dla mnie jak siostra ! A tak na prawde .. to wstrętna żmija !! -wybuchłam płaczem.
-Ash. . teraz to wszystko sie zmieni .. Uwierz mi .. Już wszystko bedzie dobrze. Nikt cie już nie skrzywdzi ! Zaufaj mi !!
-Jay .. dziękuje ci za to .. ale musze ci coś powiedzieć ..
-Tak?
-Gdy miałam 17 lat ccie....... sie ..
-Co?
-Ciie..... s..e
-Co robiłaś ?! Mów głośniej..
-CIEŁAM SIE OKEY ?! ..
To był trudny okres mojego życia.. zostałam zmuszana do narkotyków przez uczniów ze szkoły , a gdy odmawiałam dostawałam wpierdol .. Chciałam sie zabić .. Nie wytrzymywałam psychicznie .. Czułam sie nie kochana .. Nikt mnie nie kochał Nawet gdy żyli rodzice .. Zawsze uważali mnie za kupke śmieci .. Nie stworzoną do niczego ..
-Nie wiedziałem .. Ash .. teraz bedzie wszystko dobrze .. -powiedział Jay po czym namiętnie mnie pocałował.
Poczułam czyjś wzrok na sobie i nie był to Jay.
Lekko zerknęłam do tyłu gdy ujrzałam Nath'a ze łzami w oczach.
-Ja wiedziałem że tak bedzie ..-powiedział po czym odszedł szybko.
-Nathan !! To nie tak !! Nathan stój !!
Jay spoglądał na tą sytuacje bez słowa ..
Zaczęłam gonić Nathana.On zamknął się w pokoju.
-Nath ! Otwórz mi proszę !!
Cisza..
-Nathan błagam cię !!
Słyszałam szlochanie jakieś trzaski ..
Bałam się o niego.
Zwołałam szybko chłopaków.
W końcu Seev uderzył mocno drzwi,które się otwarły.
Wbiegłam szybko do pokoju i zobaczyłam tam zapłakanego Nath'a z nożem w ręce który mierzy w swój brzuch..
Zdążyłam jedynie krzyknąć
-Nathan NIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
A on jakby nic .. po prostu wbił w siebie go.. Upadł na ziemie ..
Zaczęła płynąć krew.
-Nathan słońce !! Czemu mi to robisz.. Błagam cię .. nie umieraj..-powiedziałam przytulając sie do niego..
Chłopcy nic nie robili patrzyli się jak sparaliżowani.
Nagle do pokoju wbiegł Jay.
-Boże co sie stało !? -spojrzał na mnie i Nathana i tak samo .. sparaliżowało go.
-Dzwońcie szybko na pogotowie debile !!-Darłam się.
Max szybko wykręcił numer pogotowia.
Ja przytuliłam Nathana i ze łzami w oczach wyszlochałam..
-Nathan .. Nie odchodź .. Proszę .. Jesteś dla mnie wszystkim ...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Taki tam smutny rozdziałek ;cc Macie płakać ludzie ! Wczujcie sie trochee ;33 xd Proszę o komentowanieeee!!! <3 !! Jutro mam wybory na przewodzniczącą szkoły :33 Trzymajcie za mnie kciuki ^^ <3 Dobranoc wszystkim papapap <333
                                                                   

                                                             Tuśkaa <3.